Mój werdykt: Trzymanie Musy Juwary na siłę to proszenie się o kłopoty
2 minuty
Mecz z Motorem Lublin przelał czarę goryczy. To nie są już tylko domysły – to łączenie kropek, które układają się w bardzo smutny obraz. Pogoń Szczecin zaczyna rundę od porażki 1:2, a Musa Juwara zachowuje się, jakby polska Ekstraklasa była dla niego karą, a nie miejscem pracy. Dlaczego to wygląda na celowe działanie?
Głowa w Turcji, nogi w Lublinie:
Plotki o transferze do Sakaryasporu (a nawet Galatasaray czy Besiktasu) wyraźnie zrobiły swoje. Mimo że klub oficjalnie blokował transfer, występ Juwary pokazuje, że mentalnie ten chłopak już dawno się spakował.
Statystyki, które nie kłamią:
Co z tego, że zaliczył asystę przy golu Ulvestada na 2:1, skoro reszta meczu to był dramat? Zamiast pójść za ciosem, widzieliśmy apatię i… żółtą kartkę w doliczonym czasie gry (90+3’). To był klasyczny faul z frustracji, kompletnie niepotrzebny, podsumowujący jego ,,wkład” w grę obronną.
Grosicki pudłuje, Juwara statystuje:
Gdy kapitan marnuje karnego w 70. minucie, drużyna potrzebuje impulsu, ognia, walki do końca. Co dał Juwara? Brak zaangażowania w pressingu i sprawianie wrażenia, że każda minuta na mrozie w Lublinie to dla niego tortura.
Strategia na ,,pozbycie się”:
To wygląda jak celowe zbijanie swojej wartości i psuje atmosferę. Przekaz do zarządu jest jasny: ,,Grajcie mną, a i tak nic z tego nie będziecie mieć. Lepiej weźcie te parę euro z Turcji i dajcie mi spokój”.
Mój werdykt:
Trzymanie Musy Juwary na siłę to proszenie się o kłopoty. Z niewolnika nie ma pracownika, a z zawodnika, który gra na ,,wywalenie z klubu”, nie będzie punktów. Mecz z Motorem Lublin pokazał, że on chce o Polsce zapomnieć jak najszybciej.
Co myślicie? Asysta go broni, czy ta żółta kartka i ogólna postawa to ostateczny dowód, że czas na pożegnanie?
Ostatnia aktualizacja:


Ja przymroziłbym go do rezerw, aż nabrałby odpowiedzialności i zrozumiałby, że jedyna opcja wyjazdu z Polski to poprzez dobrą grę i zaangażowanie.