Między geografią, zmęczeniem a prawem do krytyki
Przeczytałem wypowiedź Prezesa Alexa Haditaghiego i widzę w niej dwie rzeczy. Rozsądną obronę realiów, w jakich funkcjonuje Pogoń Szczecin, oraz pewną nerwowość w reakcji na krytykę, która pojawiła się po porażce z Rakowem Częstochowa.
Alex ma rację, kiedy przypomina, że Szczecin leży tam, gdzie leży. Nikt nie przesunie naszego miasta o kilkaset kilometrów bliżej centrum Polski. Duma Pomorza zawsze będzie miała trudniej pod względem podróży niż większość ligowych rywali.
Przytoczone około 9474 kilometrów wyjazdów w jedną stronę w sezonie oraz dodatkowe 2,4 miliona złotych kosztów robią wrażenie. To jednak liczby podane przez właściciela klubu, a nie niezależnie przeze mnie zweryfikowane wyliczenia.
Najważniejsze pytanie nie brzmi jednak, dlaczego Pogoń jeździ autokarem. Brzmi: czy przy takim obciążeniu podróżami piłkarze mają zapewnione najlepsze możliwe warunki regeneracji?
Bo sam autokar nie jest żadnym skandalem. Skandalem byłoby dopiero lekceważenie zmęczenia zawodników, gdyby takie zaniedbania rzeczywiście występowały. A na to samo zdjęcie śpiącego piłkarza nie jest dowodem.
Jest jednak coś, czego Alex nie powinien bagatelizować. Oscar García opublikował zdjęcia z podróży, dodając ironiczny komentarz o pokojach na całą noc, z których niektóre miały być dwuosobowe. To już nie wygląda wyłącznie na niewinny żart ze śpiących piłkarzy. Można w tym dostrzec sugestię, że warunki odpoczynku zawodników nie są idealne. Nie mamy jednak pewności, jaka była intencja trenera.
I tu dochodzimy do sedna. Jazda autokarem jest normalnością. Spędzanie nocy w autokarze, zamiast w łóżku nie musi być najlepszym rozwiązaniem dla zawodowego sportowca.
Można przecież zapytać, czy drużyna powinna zostać po meczu w hotelu, przespać noc i wrócić następnego dnia. Być może sztab uznał inny wariant za korzystniejszy. Warto poznać tę decyzję, zamiast natychmiast oskarżać trenera o atak na klub albo kibiców o hipokryzję.
Alex słusznie zauważa, że po zwycięstwach podobne zdjęcia wywoływały uśmiech, a po porażce nagle stały się przedmiotem ostrej dyskusji. Tyle że zmiana nastroju kibiców nie oznacza automatycznie, że każde pytanie jest nieuczciwe.
Jest jeszcze drugi aspekt. W ciągu kilkudziesięciu godzin wokół Pogoni pojawił się temat Dinama Zagrzeb, porażka z Rakowem, słowa Garcíi o piłkarzach dokonujących cudów i dyskusja o organizacji podróży. To nie jest najlepszy moment na publiczną wymianę argumentów między właścicielem a otoczeniem trenera.
Alex powinien bronić klubu. García ma prawo upominać się o warunki pracy. A kibic ma prawo pytać, czy wszystko funkcjonuje tak, jak powinno. Jedno nie wyklucza drugiego.
Najbardziej zależy mi na tym, by między Alexem a Oscarem nie powstała szczelina, którą później trudno będzie zamknąć. Bo Pogoń zaczęła osiągać wyniki, o jakich jeszcze niedawno wielu kibiców nie śmiało marzyć.
I szkoda byłoby, gdyby zamiast o futbolu, jakości gry i kolejnych zwycięstwach trzeba było tygodniami dyskutować o zdjęciach z autokaru.
Na koniec pytanie do kibiców: Czy Alex słusznie broni organizacji klubu przed przesadną krytyką, czy może tym razem powinien uważniej przyjrzeć się temu, co poprzez swoje zdjęcia chciał przekazać Oscar García? Bo mam wrażenie, że problemem wcale nie jest sam autokar.
źródło: Alex Haditaghi (Twitter/X)
4 minuty
Ostatnia aktualizacja:


No ja uważam że powinien pochylić się nad wszystkim, nad warunkami pracy, nad krytyką, nad opiniami. We wszystkim jest zawsze ziarno prawdy a prawda jak zwykle po środku. Niestety żadnych sygnałów nie można lekceważyć. Cenie Pana Alexa za to co zrobił, ale nie chcę myśleć nawet, że w pogoni za pieniądzem, idzie oszczędność w tych właśnie strefach, bo to skończy się dramatem.