Jedna porażka i już zapomnieliśmy, gdzie byliśmy jeszcze niedawno?
Właściciel Pogoni Szczecin nie ukrywa rozczarowania reakcją części kibiców po porażce z Rakowem Częstochowa. Jego słowa są mocne, momentami bardzo ostre. Trudno jednak przejść obok nich obojętnie. Szczególnie że poruszają temat znacznie ważniejszy niż wynik jednego spotkania.
Duma Pomorza przegrała w Częstochowie 1:3. Raków okazał się lepszy i nie ma sensu tego kwestionować. Były błędy, były fragmenty słabszej gry, były również sytuacje, w których od zawodników można było oczekiwać więcej.
Czy jednak naprawdę wydarzyło się coś, co uzasadnia tak gwałtowną reakcję części naszego środowiska? Jeszcze kilka dni temu rozmawialiśmy o znakomitej serii Pogoni, o miejscu w tabeli, którego przed sezonem niewielu się spodziewało, i o drużynie, która zaczęła dawać kibicom powody do znacznie większych oczekiwań.
Dzisiaj, po jednej porażce, w niektórych komentarzach można odnieść wrażenie, jakby cały ten dorobek przestał istnieć. I właśnie na to zareagował Prezes Alex Haditaghi.
W swoim wpisie przypomniał o 24 zdobytych punktach, najlepszym według niego początku sezonu w 78-letniej historii klubu oraz niemal trzech i pół miesiąca bez porażki.
Zwrócił również uwagę na okoliczności spotkania z Rakowem. Brak podstawowego zawodnika odpowiadającego za grę w środku pola, nieobecność Mendy’ego, Wahlqvista, Aliego i Riccia, a także problemy zdrowotne innych piłkarzy. Nie są to drobiazgi, które można pominąć przy ocenie meczu.
Każdy, kto choć trochę interesuje się organizacją gry zespołowej, wie, jak bardzo brak kilku zawodników wpływa na funkcjonowanie całej drużyny. Szczególnie gdy naprzeciw stoi Raków, zespół dysponujący doświadczeniem, jakością i szeroką kadrą.
Oczywiście nie oznacza to, że Pogoń była skazana na porażkę. Nie oznacza również, że nie można było zagrać lepiej. Jednak ocenianie tego spotkania bez uwzględnienia sytuacji kadrowej byłoby zwyczajnie nieuczciwe.
Alex stanął w obronie piłkarzy, trenera i zarządu. I uważam, że miał do tego pełne prawo. Nie można przez trzy miesiące chwalić ludzi za ich pracę, a po dziewięćdziesięciu słabszych minutach traktować ich tak, jakby wcześniej niczego nie dokonali.
Kibic ma jednak prawo do krytyki:
W wypowiedzi właściciela pojawiło się również mocne oskarżenie pod adresem części kibiców. Padły słowa o egoizmie, hipokryzji, nielojalności i braku charakteru.
I tutaj mam pewne zastrzeżenia. Rozumiem emocje Alexa. Rozumiem jego przywiązanie do ludzi, z którymi buduje obecny zespół. Rozumiem również rozgoryczenie, gdy po miesiącach pracy pojawiają się komentarze podważające sens całego przedsięwzięcia, ale nie zgadzam się z utożsamianiem krytyki z nielojalnością.
Kibice Pogoni mają za sobą wiele lat rozczarowań. Pamiętają drużyny, które miały walczyć o najwyższe cele, a kończyły sezon z poczuciem niewykorzystanej szansy. Pamiętają obietnice, zmiany trenerów, nietrafione transfery i mecze, po których trudno było znaleźć jakiekolwiek usprawiedliwienie. Nie można oczekiwać, że ci ludzie nagle przestaną reagować emocjonalnie.
Pogoń jest dla nich ważna niezależnie od tego, kto aktualnie jest właścicielem, trenerem czy kapitanem. Właściciele się zmieniają, trenerzy odchodzą, zawodnicy podpisują kontrakty w innych klubach. Kibice zostają.
Dlatego mają prawo oceniać. Mają prawo powiedzieć, że ktoś zagrał słabo. Że trener popełnił błąd. Że zmiany nastąpiły za późno albo przyjęty sposób gry nie przyniósł oczekiwanego rezultatu. Tak wygląda normalna dyskusja o futbolu.
Nie ma natomiast żadnego usprawiedliwienia dla osobistych wyzwisk, poniżania zawodników czy obrażania ich rodzin. To są dwie zupełnie różne sprawy i warto je wyraźnie oddzielić.
Czy nie staliśmy się zakładnikami własnych oczekiwań?
Jeszcze latem wielu kibiców zastanawiało się, ile czasu potrzeba, aby Pogoń zaczęła regularnie punktować i ustabilizowała swoją grę.
Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej. Dobra seria sprawiła, że zaczęliśmy patrzeć na tabelę coraz odważniej. Pojawiły się rozmowy o podium, europejskich pucharach, a nawet mistrzostwie Polski.
I bardzo dobrze. Sport bez ambicji nie ma większego sensu. Tylko że wraz ze wzrostem oczekiwań pojawiło się również przekonanie, że Pogoń powinna wygrywać niemal z każdym.
A przecież zespół Oscara Garcii nadal jest w trakcie budowy. Nie wszystkie pozycje są odpowiednio zabezpieczone. Nie wszyscy zawodnicy osiągnęli optymalną dyspozycję. Kontuzje dodatkowo ograniczają możliwości trenera.
Raków pokazał, że przed Pogonią wciąż sporo pracy. I może właśnie tak należy potraktować ten mecz. Nie jako powód do szukania winnych na każdym kroku, lecz jako materiał do analizy.
Jeżeli chcemy walczyć o najwyższe cele, musimy również umieć dostrzegać własne słabości. Nawet wtedy, gdy tabela wygląda bardzo dobrze.
Teraz najwięcej zależy od trenera:
Po porażce z Rakowem szczególnie interesuje mnie reakcja szkoleniowca. Czy potrafi skorygować błędy, które pojawiły się w Częstochowie? Czy znajdzie rozwiązania pozwalające utrzymać odpowiednią organizację gry mimo absencji? Czy zawodnicy wrócą do wcześniejszej intensywności, koncentracji i skuteczności?
To są pytania, na które odpowiedź poznamy w kolejnych spotkaniach. Garcia otrzymał od właściciela bardzo wyraźny sygnał poparcia. To ważne, ponieważ trener potrzebuje stabilności i zaufania, szczególnie w trudniejszych momentach.
Jednocześnie nie powinno to oznaczać rezygnacji z oceny jego pracy. Dobry trener również popełnia błędy. Różnica polega na tym, czy potrafi je rozpoznać i odpowiednio szybko skorygować.
Pogoń ma dziś wystarczająco dużo jakości, żeby po porażce z Rakowem wrócić do zwyciężania. Nie potrzebuje rewolucji. Potrzebuje spokojnej pracy i konkretnych wniosków.
Alex ma rację w jednej bardzo ważnej sprawie:
W końcowej części swojego wpisu właściciel Pogoni zwrócił uwagę na rzecz, którą uważam za szczególnie istotną. Wielkie drużyny również przegrywają. O ich wartości świadczy między innymi to, jak reagują na niepowodzenia.
Trudno się z tym nie zgodzić. Nie istnieje zespół, który przez cały sezon gra na jednakowym poziomie. Nawet najlepsi mają słabsze spotkania, problemy kadrowe i okresy obniżonej dyspozycji.
Dlatego jeden wynik nie powinien decydować o ocenie kilku miesięcy pracy, ale działa to również w drugą stronę. Kilka zwycięstw nie oznacza jeszcze, że wszystkie problemy zostały rozwiązane.
Pogoń musi zachować rozsądek zarówno po wygranych, jak i po porażkach. Dotyczy to właściciela, sztabu szkoleniowego, zawodników i nas, kibiców.
Na koniec kilka słów od siebie:
Cenię Alexa Haditaghiego za ambicję i za to, że nie pozostaje obojętny wobec spraw Pogoni. Widzę również, jak wiele zmieniło się w podejściu do budowania drużyny i jak duże oczekiwania pojawiły się wokół klubu. Nie zamierzam przekreślać tego wszystkiego z powodu porażki w Częstochowie.
Jednocześnie uważam, że właściciel powinien zaakceptować fakt, iż wraz z rosnącymi ambicjami będzie rosła również skala krytyki. Tak funkcjonują kluby, które chcą osiągać sukcesy. Nie każdy negatywny komentarz jest atakiem na Pogoń. Nie każda uwaga pod adresem trenera oznacza żądanie jego zwolnienia. Nie każdy rozczarowany kibic jest człowiekiem nielojalnym.
Panie Alexie, proszę bronić swoich zawodników i trenerów, ale proszę również pozostawić kibicom prawo do własnej oceny. Bo kibic, który po porażce zadaje trudne pytania, wcale nie musi kochać Pogoni mniej od tego, który ogranicza się do pochwał. Jedni i drudzy mogą chcieć dokładnie tego samego.
Pogoni silnej, stabilnej i zdolnej wreszcie sięgnąć po sukces, na który Szczecin czeka od dziesięcioleci. A jeśli mamy rozmawiać o lojalności, warto pamiętać jeszcze o jednym. Prawdziwa lojalność wobec klubu nie polega na bezkrytycznym popieraniu każdej decyzji. Polega na tym, że dobro Pogoni stawiamy wyżej niż własne sympatie, ambicje i chwilowe emocje.
Porażka z Rakowem nie przekreśliła dorobku tej drużyny, ale też nie powinna zostać zamieciona pod dywan, tylko dlatego, że wcześniej wygrywaliśmy. I właśnie takiej Pogoni chciałbym: ambitnej, otwartej na krytykę, wyciągającej wnioski i szanującej ludzi, którzy od lat są z nią związani.
Pytanie do kibiców:
Czy Alex Haditaghi słusznie zarzucił części kibiców brak lojalności, czy jednak zbyt ostro zareagował na krytykę po porażce z Rakowem? I jeszcze jedno: czy dobra seria wyników powinna chronić trenera i piłkarzy przed ostrą oceną słabszego spotkania?
Jestem ciekaw Waszych opinii. Szczególnie tych, którzy patrzą na obecną Pogoń nie tylko przez pryzmat ostatniego wyniku.
źródło: Alex Haditaghi (Twitter/X)
8 minut
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Jedna porażka i już zapomnieliśmy, gdzie byliśmy jeszcze niedawno? — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>