Dziedzictwo lat 2022–2024
Nowy stadion, ofensywna Pogoń i trofeum utracone w ostatniej chwili
Lata 2022–2024 nie były w historii Pogoni Szczecin okresem odbudowy. Klub nie walczył już o odzyskanie miejsca w Ekstraklasie, organizacyjne przetrwanie ani przywrócenie podstawowej stabilności. Nie próbował również przekonać kibiców, że może ponownie należeć do krajowej czołówki.
To wszystko zostało osiągnięte wcześniej.
Po społecznej odbudowie, powrocie do Ekstraklasy, rozwoju Akademii i dwóch brązowych medalach zdobytych pod wodzą Kosty Runjaicia Pogoń weszła w nową fazę swojej historii. Otrzymała nowoczesny stadion, dysponowała coraz silniejszą marką, regularnie występowała w europejskich eliminacjach i posiadała zawodników należących do najlepszych w kraju.
Zmieniło się więc podstawowe pytanie zadawane wokół klubu.
Nie brzmiało już: czy Pogoń potrafi utrzymać się wśród najlepszych?
Brzmiało: kiedy wreszcie coś wygra?
Właśnie dlatego lata Jensa Gustafssona powinny być oceniane inaczej niż wcześniejsze okresy. Szwedzki trener nie przejmował klubu wymagającego ratunku. Otrzymał zespół posiadający fundamenty, strukturę oraz doświadczenie w walce o ligowe podium. Jego zadaniem było rozwinięcie tego projektu i wykonanie następnego kroku.
Pogoń pod jego wodzą dwukrotnie zajęła czwarte miejsce, rozgrywała efektowne spotkania, po raz pierwszy dotarła do trzeciej rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy i awansowała do finału Pucharu Polski. Gustafsson prowadził szczeciński zespół łącznie w 87 oficjalnych meczach, a oba pełne sezony jego pracy zakończyły się tuż za ligowym podium.
Nie był to zatem czas sportowego upadku. Był to okres, w którym Pogoń znalazła się bardzo blisko historycznego spełnienia, lecz nie potrafiła zamienić posiadanych możliwości w wymierny sukces.
Nowy punkt odniesienia
Najważniejszym dziedzictwem tego okresu była zmiana kryteriów, według których oceniano Pogoń Szczecin.
Jeszcze kilkanaście lat wcześniej awans do Ekstraklasy stanowił sukces sam w sobie. Później celem było utrzymanie, następnie stabilizacja, pierwsza ósemka i regularna gra w grupie mistrzowskiej. Z czasem oczekiwania przesuwały się coraz wyżej. Projekt Runjaicia przyniósł dwa brązowe medale i sprawił, że udział Pogoni w walce o europejskie puchary przestał być niespodzianką.
W latach 2022–2024 ten proces osiągnął kolejny etap.
Czwarte miejsce, które w wielu wcześniejszych okresach zostałoby przyjęte jako jeden z najlepszych wyników w dziejach klubu, zaczęło wywoływać niedosyt. Po dwóch medalach kolejna pozycja tuż za podium była odbierana nie jako potwierdzenie siły, lecz jako niewykorzystanie szansy.
Nie oznaczało to braku szacunku dla osiągnięć zespołu. Świadczyło raczej o tym, jak bardzo zmieniła się pozycja Pogoni.
Klub nie był już oceniany jak drużyna próbująca dołączyć do krajowej czołówki. Został uznany za jej stałą część. Od zespołu posiadającego nowy stadion, rozbudowaną Akademię, reprezentantów kilku państw i jednego z najlepszych piłkarzy Ekstraklasy oczekiwano czegoś więcej niż regularnego zajmowania czwartego miejsca.
Granica pomiędzy sukcesem a rozczarowaniem przesunęła się wyżej.
Było to osiągnięcie całej organizacji, ale jednocześnie źródło coraz większej presji.
Stadion jako symbol nowej epoki
Najbardziej widocznym znakiem przemiany stał się Stadion Miejski imienia Floriana Krygiera.
Pełne otwarcie przebudowanego obiektu nastąpiło 1 października 2022 roku przed meczem z Lechią Gdańsk. Po raz pierwszy kibice mogli zapełnić wszystkie miejsca na czterech nowych trybunach. Stadion otrzymał 21 165 miejsc siedzących, rozbudowane zaplecze dla zawodników i mediów, loże VIP, przestrzenie administracyjne oraz połączone z nim Centrum Szkolenia Dzieci i Młodzieży. Całość inwestycji kosztowała ponad 363 miliony złotych.
Nie była to wyłącznie zmiana infrastrukturalna.
Nowy stadion wpłynął na sposób, w jaki Pogoń była postrzegana przez własnych kibiców, przeciwników, sponsorów i zawodników rozważających transfer do Szczecina. Klub otrzymał obiekt odpowiadający ambicjom drużyny regularnie walczącej o europejskie puchary.
Mecze przy Twardowskiego zyskały inną oprawę. Cztery zamknięte trybuny zatrzymywały dźwięk, zwiększały intensywność dopingu i nadawały spotkaniom charakter, którego nie mogła zapewnić stara, stopniowo ograniczana konstrukcja stadionu.
Zmianę najlepiej pokazują dane frekwencyjne. W sezonie 2021/2022 średnia liczba widzów na domowych spotkaniach Pogoni wynosiła 7676 osób. W sezonie 2023/2024 wzrosła do 17 296, co było najlepszym wynikiem klubu od powrotu do Ekstraklasy.
Oznaczało to wzrost o niemal dziesięć tysięcy widzów na spotkanie.
Nowy obiekt stworzył również znacznie większe możliwości komercyjne. Rozbudowane zaplecze VIP, loże, pomieszczenia biznesowe, powierzchnie reklamowe i pełna infrastruktura medialna pozwalały klubowi rozwijać relacje ze sponsorami oraz zwiększać przychody w dniach meczowych. Stadion przestał być ograniczeniem, a stał się jednym z najważniejszych aktywów Pogoni.
Jednocześnie pojawiła się nowa odpowiedzialność.
Klub dysponujący takim obiektem nie mógł już tłumaczyć braku sukcesów niedostateczną infrastrukturą. Stadion dawał Pogoni warunki do rozwoju, ale nie zdobywał za nią punktów, nie zamykał trudnych spotkań i nie rozstrzygał finałów.
Stał się sceną odpowiadającą wielkim ambicjom.
Drużyna musiała dopiero nauczyć się, jak te ambicje spełniać.
Kontynuacja bez kolejnego medalu
Jens Gustafsson nie zburzył konstrukcji pozostawionej przez Kostę Runjaicia. Zachował większość jej najważniejszych elementów: wysoki poziom organizacyjny, miejsce w ligowej czołówce, odważne budowanie akcji oraz znaczącą rolę zawodników wyszkolonych w Akademii.
Stopniowo zmieniał jednak charakter drużyny.
W jego Pogoni było więcej swobody ofensywnej, odważniejszych wejść bocznych obrońców i szybszego przenoszenia gry na połowę przeciwnika. Kamil Grosicki otrzymał przestrzeń pozwalającą mu nie tylko występować na skrzydle, lecz także schodzić do środka i przejmować odpowiedzialność za kreowanie ataków.
Linus Wahlqvist i Leonardo Koutris nadawali zespołowi szerokość. Alexander Gorgon pojawiał się pomiędzy liniami. Fredrik Ulvestad wbiegał z głębi pola, a sprowadzenie Efthymisa Koulourisa zapewniło drużynie napastnika dobrze odnajdującego się w polu karnym.
Była to Pogoń bardziej ekspresyjna niż ta z najlepszych okresów Runjaicia.
Nie oznaczało to jednak, że stała się lepsza we wszystkich aspektach.
Runjaić doprowadził drużynę do dwóch kolejnych medali dzięki połączeniu organizacji, cierpliwości i odpowiedniego zarządzania ryzykiem. Gustafsson utrzymał Pogoń w ścisłej czołówce, ale dwukrotnie zakończył ligę na czwartej pozycji. Nie potrafił zbudować regularności potrzebnej do zdobycia kolejnego medalu.
Jego kadencja potwierdziła, że klub nie wrócił do przeciętności po odejściu poprzednika. Nie udowodniła jednak, że projekt wykonał kolejny krok.
Pogoń pozostała blisko podium, ale nie stanęła na nim ani razu.
Ofensywa, która potrafiła zachwycić
Jednym z najważniejszych osiągnięć okresu 2022–2024 było stworzenie drużyny zdolnej do całkowitego zdominowania przeciwnika.
Pogoń potrafiła grać szybko, odważnie i efektownie. Kiedy jej pressing funkcjonował prawidłowo, a ofensywni zawodnicy znajdowali przestrzeń, Portowcy należeli do najbardziej widowiskowych zespołów w Ekstraklasie.
Zwycięstwo 5:0 nad Lechem Poznań stało się jednym z najbardziej imponujących występów Pogoni w XXI wieku. Podobny charakter miały wygrane 5:1 z Cracovią, 5:0 z Ruchem Chorzów oraz 4:0 z Radomiakiem Radom.
Były to mecze pokazujące pełnię możliwości drużyny Gustafssona.
Zespół potrafił atakować wieloma zawodnikami, tworzyć przewagę na skrzydłach i szybko odzyskiwać piłkę. Koulouris zajmował środkowych obrońców, Grosicki napędzał akcje z lewej strony, a pomocnicy pojawiali się w polu karnym w kolejnych falach.
W sezonie 2023/2024 Pogoń zdobyła 59 bramek ligowych. Był to dorobek odpowiadający drużynie walczącej o najwyższe miejsca. Jednocześnie zespół zakończył rozgrywki z 55 punktami i jedenastoma porażkami.
Ta różnica pomiędzy potencjałem ofensywnym a końcowym rezultatem najlepiej opisywała problem Pogoni.
Drużyna potrafiła wysoko pokonać jednego z głównych konkurentów, ale nie potrafiła tydzień po tygodniu punktować z przeciwnikami o mniejszym potencjale.
Jej maksymalny poziom był bardzo wysoki.
Poziom minimalny pozostawał zbyt niski.
Zespół wielkich wieczorów i nieoczekiwanych załamań
Największym ograniczeniem Pogoni Gustafssona była nieregularność.
Portowcy potrafili rozgrywać serie znakomitych spotkań, po których następowały nagłe załamania. W sezonie 2023/2024 przegrali cztery kolejne mecze ligowe bez zdobycia bramki. Później odbudowali formę, rozbili Lecha, wygrywali z czołowymi rywalami i ponownie zbliżali się do podium.
Schemat powtarzał się przez cały sezon.
Każdy moment budowania nadziei był przerywany stratą punktów w spotkaniu, które miało potwierdzić dojrzałość zespołu.
Problem nie wynikał wyłącznie z liczby błędów indywidualnych. Miał charakter systemowy.
Pogoń atakowała dużą liczbą zawodników. Boczni obrońcy ustawiali się wysoko, pomocnicy wchodzili w pole karne, a skrzydłowi mieli dużą swobodę. Gdy drużyna traciła piłkę, za pierwszą linią pressingu pozostawały rozległe przestrzenie.
Jeśli przeciwnik potrafił szybko ominąć nacisk, środkowi obrońcy byli zmuszani do bronienia dużej części boiska.
Gustafsson nie zawsze dostosowywał poziom ryzyka do stanu meczu. Pogoń często grała w podobny sposób niezależnie od tego, czy musiała odrabiać straty, utrzymywać prowadzenie czy uspokoić spotkanie.
Szczególnie widoczne stawało się to w końcówkach.
Drużyna posiadała jakość potrzebną do zdobycia bramki, lecz nie zawsze miała dojrzałość pozwalającą kontrolować ostatnie minuty. Zdarzało jej się oddawać inicjatywę, cofać się zbyt głęboko albo podejmować niepotrzebne ryzyko przy wyprowadzaniu piłki.
Pogoń była zespołem przygotowanym do tworzenia przewagi.
Znacznie gorzej radziła sobie z jej ochroną.
Kadra wystarczająca do walki, niewystarczająca do dominacji
W latach 2022–2024 Pogoń posiadała silny podstawowy skład. Grosicki należał do najlepszych piłkarzy Ekstraklasy, Koulouris zapewniał bramki, Wahlqvist i Koutris prezentowali reprezentacyjny poziom, a Ulvestad, Gorgon, Malec, Zech czy Cojocaru stanowili ważne elementy drużyny.
Nie na każdej pozycji trener miał jednak równie wartościowe alternatywy.
Najbardziej widoczne było to na początku sezonu 2023/2024 w bramce. Po utracie pozycji przez Dantego Stipicę odpowiedzialność otrzymał Bartosz Klebaniuk, który został wystawiony na bardzo trudną próbę w spotkaniu z KAA Gent. Dopiero sprowadzenie Valentina Cojocaru ustabilizowało sytuację.
Podobny problem występował w ofensywie. Pogoń była w znacznym stopniu zależna od dyspozycji Grosickiego. Gdy kapitan znajdował miejsce do rozwijania akcji, zespół tworzył wiele sytuacji. Gdy przeciwnik skutecznie ograniczał jego wpływ, brakowało drugiego kreatora zdolnego przejąć pełną odpowiedzialność.
Kadra pozwalała walczyć o czołowe miejsca i pokonywać najlepszych rywali w pojedynczych spotkaniach.
Nie dawała jednak przewagi pozwalającej utrzymywać najwyższy poziom przez cały sezon, niezależnie od kontuzji, spadków formy czy zmian w składzie.
Nie była to drużyna słaba.
Była to drużyna niewystarczająco kompletna, aby jej jakość automatycznie przekładała się na trofea.
Akademia i odpowiedzialność powierzona młodym
Ważnym elementem dziedzictwa Gustafssona było zachowanie miejsca dla zawodników rozwijanych w strukturach klubu.
Najpełniejszym przykładem stał się Adrian Przyborek. Trener nie ograniczył jego roli do symbolicznych wejść w końcówkach rozstrzygniętych spotkań. Stopniowo powierzał mu coraz większą odpowiedzialność, aż wystawił go w podstawowym składzie finału Pucharu Polski.
Przyborek asystował przy golu Koulourisa, który dał Pogoni prowadzenie na Stadionie Narodowym. W jednym z najważniejszych momentów w historii klubu uczestniczyli więc siedemnastoletni wychowanek oraz napastnik sprowadzony z zagranicy.
Szanse otrzymywali również Marcel Wędrychowski, Kacper Smoliński, Bartosz Klebaniuk, Olaf Korczakowski czy Patryk Paryzek.
Nie wszyscy zdołali trwale przebić się do podstawowego składu. Sam fakt, że młodzi zawodnicy pojawiali się w meczach o dużej stawce, potwierdzał jednak ciągłość modelu, w którym Akademia nie była jedynie elementem wizerunkowym.
Była częścią projektu sportowego.
Jednocześnie okres ten pokazał, że wprowadzanie młodzieży wymaga odpowiedniego środowiska. Młody zawodnik może rozwijać się szybciej w stabilnej drużynie, lecz może również ponosić konsekwencje problemów, których sam nie stworzył.
Historia Klebaniuka w Gandawie była najlepszym przykładem zagrożenia wynikającego z powierzenia zbyt dużej odpowiedzialności zawodnikowi, który nie otrzymał wystarczającego zabezpieczenia ze strony zespołu.
Gustafsson potrafił zaufać młodzieży.
Nie zawsze potrafił odpowiednio ją ochronić.
Europa jako miara rzeczywistego poziomu
Europejskie puchary pozostawiły po tym okresie dwa sprzeczne obrazy.
Pierwszym była ofensywna pewność siebie. Pogoń potrafiła eliminować niżej notowanych przeciwników, zdobywać wiele bramek i po raz pierwszy awansować do trzeciej rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy.
Drugim była bezradność w najtrudniejszych wyjazdowych spotkaniach.
Porażki 0:4 z Brøndby i 0:5 z Gentem ujawniły problem znacznie głębszy niż różnica umiejętności pomiędzy ligami. W obu przypadkach Pogoń pozwoliła przeciwnikowi rozstrzygnąć cały dwumecz podczas jednego wieczoru.
Zespół nie umiał ograniczyć strat, uspokoić gry i zaakceptować okresu przewagi rywala. Nadal próbował realizować ofensywny model nawet w sytuacji, w której najważniejszym zadaniem powinno być przetrwanie trudnego fragmentu.
Europa pokazała więc granicę projektu.
Pogoń była wystarczająco silna, aby dominować nad słabszym przeciwnikiem. Nie była jeszcze wystarczająco dojrzała, aby rywalizować jak równy z równym z klubem reprezentującym wyższy poziom intensywności.
Rozwinęła odwagę.
Nie rozwinęła w takim samym stopniu pragmatyzmu.
Finał jako granica epoki
Wszystkie sprzeczności lat 2022–2024 spotkały się 2 maja 2024 roku na Stadionie Narodowym.
Pogoń przyjechała do Warszawy z silniejszej ligi, z najlepszym piłkarzem Ekstraklasy, skutecznym napastnikiem i tysiącami kibiców oczekujących pierwszego znaczącego trofeum.
Nie rozegrała dobrego początku. Została przytłoczona stawką, oddała inicjatywę Wiśle Kraków i utrzymywała bezbramkowy wynik głównie dzięki interwencjom Cojocaru.
Po przerwie odzyskała równowagę. W 75. minucie Przyborek zagrał do Koulourisa, a Grek zdobył bramkę na 1:0.
Przez kolejne minuty Pogoń znajdowała się najbliżej trofeum w całej swojej historii.
Nie potrafiła jednak zamknąć meczu.
W ostatniej akcji regulaminowego czasu Eneko Satrústegui doprowadził do remisu. Kilka minut później Ángel Rodado wykorzystał błąd Léo Borgesa i zdobył bramkę dającą Wiśle zwycięstwo 2:1 po dogrywce.
W ciągu kilku minut ocena całego sezonu uległa całkowitej zmianie.
Gdyby Pogoń utrzymała prowadzenie, czwarte miejsce w lidze zostałoby przyjęte jako cena koncentracji na historycznym sukcesie. Nieregularność, europejskie niepowodzenie i problemy defensywne zeszłyby na dalszy plan.
Gustafsson zostałby zapamiętany jako trener, który przełamał najważniejszą niemoc klubu.
Porażka sprawiła, że te same wydarzenia zaczęto interpretować inaczej.
Czwarte miejsce nie oznaczało europejskich pucharów. Finał nie stał się zwieńczeniem projektu, lecz jego najboleśniejszym symbolem. Drużyna, która miała nauczyć się zwyciężać, nie potrafiła przeprowadzić meczu przez ostatnie kilkadziesiąt sekund.
W oficjalnym sprawozdaniu zarządu klubu wskazano, że przegrany finał przyniósł istotne konsekwencje sportowe i finansowe, między innymi brak udziału w europejskich pucharach po trzech kolejnych sezonach międzynarodowej rywalizacji.
Nie była to zatem wyłącznie emocjonalna rana.
Był to moment wpływający na dalsze możliwości całej organizacji.
Stadion, kibice i drużyna gotowa niemal na wszystko
Najważniejsza konkluzja lat 2022–2024 nie powinna być całkowicie negatywna.
Pogoń posiadała już niemal wszystkie elementy potrzebne do zdobycia trofeum.
Miała nowoczesny stadion mogący pomieścić ponad 21 tysięcy widzów; miała publiczność regularnie wypełniającą trybuny, miała rozbudowane zaplecze szkoleniowe, Akademię i zawodników zdolnych wchodzić do pierwszej drużyny, miała lidera w osobie Kamila Grosickiego, skutecznego napastnika, reprezentacyjnych obrońców i trenera proponującego ofensywną wizję gry.
Miała również stabilną pozycję w krajowej czołówce.
Nie był to już klub próbujący dogonić największych.
Był to klub stojący obok nich.
Brakowało jednego elementu, który w sporcie okazuje się najtrudniejszy do zbudowania: umiejętności zamieniania możliwości w ostateczne zwycięstwo.
Pogoń potrafiła stworzyć warunki do sukcesu.
Potrafiła dotrzeć do momentu, w którym sukces znajdował się na wyciągnięcie ręki.
Nie potrafiła wykonać ostatniego ruchu.
Niedokończony projekt
Lata 2022–2024 nie zakończyły się katastrofą. Pogoń nie wypadła z ligowej czołówki, nie utraciła swojego miejsca wśród najważniejszych klubów Ekstraklasy i nie cofnęła się organizacyjnie do wcześniejszych problemów.
Przeciwnie, potwierdziła swoją siłę.
Nowy stadion stał się jednym z najważniejszych symboli współczesnego Szczecina. Frekwencja wzrosła do poziomu odpowiadającego dużemu klubowi. Drużyna grała ofensywnie, posiadała rozpoznawalnych liderów i regularnie pokazywała, że może rywalizować z każdym przeciwnikiem w Polsce.
Jednocześnie nie zdobyła medalu, nie awansowała do fazy grupowej europejskich pucharów i nie wygrała finału Pucharu Polski.
Właśnie dlatego projekt Gustafssona pozostał niedokończony.
Nie zabrakło w nim jakości, nie zabrakło infrastruktury, nie zabrakło kibiców ani ambicji.
Zabrakło konsekwencji, regularności i dojrzałości w najważniejszych momentach.
Pogoń lat 2022–2024 była drużyną zdolną wzbudzać zachwyt, ale również pozostawiającą po sobie głęboki niedosyt. Pokazała, jak wysoko klub już się znalazł, a jednocześnie jak trudny jest ostatni krok oddzielający silną organizację od organizacji zwycięskiej.
Finał z Wisłą Kraków stał się ostatecznym obrazem tej epoki.
Nowoczesny klub.
Wielotysięczna publiczność.
Najlepszy piłkarz ligi.
Prowadzenie w meczu o pierwsze znaczące trofeum.
I kilkadziesiąt sekund, których nie udało się przetrwać.
Tak zakończyły się lata 2022–2024.
Nie upadkiem, nie spełnieniem.
Największym z dotychczasowych przybliżeń do sukcesu, który ponownie pozostał poza zasięgiem Pogoni Szczecin.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Dziedzictwo lat 2022–2024 — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>