Adam Wosik gościem cyklu wywiadów pt. ,,Granatowo-Bordowi”
3 minuty
Kolejnym gościem serii wywiadów ,,Granatowo-Bordowi” jest spiker Pogoni Szczecin i dziennikarz Radia Szczecin – Adam Wosik. To jego głos słyszycie na Stadionie Miejskim im. Floriana Krygiera. Niejednokrotnie był uznawany za najlepszego spikera w Polsce.
W rozmowie odpowiedział na kilka pytań dotyczących pracy spikera, dzielenia jej z pracą dziennikarza oraz tego, z jakim zespołem chciałby zobaczyć mecz Dumy Pomorza w Szczecinie i kim chciałby zostać, gdyby nie był spikerem stadionowym.
Zapraszam na wywiad z Adamem Wosikiem:
Michał Możejko: Co najbardziej lubisz w roli spikera Pogoni Szczecin?
Adam Wosik (spiker Pogoni Szczecin i dziennikarz Radia Szczecin): – Warunki pracy (śmiech). W roku 2007 to była murawa boiska, mróz, deszcz, wiatr i potem dwa dni ,,zwolnienia lekarskiego”. Dzisiaj jest ,,liga mistrzów”, czyli dwa monitory z podglądem tunelu i transmisji telewizyjnej, oglądanie meczu z wysokości piątego piętra i klimatyzacja. Kawa tylko z automatu i trzeba po nią zjechać cztery piętra niżej.
Czy ta praca jest trudna i jakie są wymagania, żeby zostać spikerem stadionowym?
– Bez ,,papierów” ani rusz. Na szczeblu centralnym, czyli od drugiej ligi ,,w górę”, trzeba znać biegle ustawę o bezpieczeństwie imprez masowych i zrobić ,,kwity” na członka służby informacyjnej. W niższych ligach wystarczy ,,papier” lokalnego związku piłki nożnej, czyli kilka godzin ,,szkolenia” i ,,po frytkach”. Czy praca jest trudna? Jak nie boisz się mikrofonu i skleisz kilka zdań w ojczystym języku bez pisania sobie tego wcześniej na kartce, to spoko.
Czy dzielenie pracy spikera z zawodem dziennikarza radiowego jest dużym wyzwaniem?
– To ułatwia całą robotę. Mój pierwszy ,,styk” z mikrofonem, to rok 1988. Wówczas po raz pierwszy trafiłem do Akademickiego Radia ,,Pomorze” w Szczecinie. To już 38 lat, jak człowiek gada, gada i gada. Wszystkim, którzy zaczynają, zalecam, aby brali każdą mikrofonową robotę jak ciepłą bułkę na śniadanie. Mecz serie B, zawody szkolne, festyn osiedlowy. Ważne, aby przy tym jak najmniej korzystać z kartki, a mówić ,,z bańki” ile się da. Jednym z mistrzów takiego gadania ,,z bańki” był Piotr Baranowski. Mało kto to doceniał.
Z jakim zespołem chciałbyś zobaczyć mecz Pogoni Szczecin na Twardowskiego?
– Z Odrą Opole lub Unią Gniewkowo (śmiech). Serio. Mój nieżyjący już ojciec był wychowankiem i zarazem piłkarzem Odry Opole. Był też jednym z założycieli Chemika Police. A w Gniewkowie to mieszka cała moja wielka rodzina ze strony mamy. Kilka dni temu byłem nawet na meczu Unii z Orlętami Aleksandrów Kujawski. Czwarta liga… zmarzłem jak cholera.
Kim chciałbyś zostać, gdybyś nie był spikerem na stadionie w Szczecinie?
– Niewiele brakowało, a wylądowałbym na IKF-ie w Szczecinie. Myślałem nawet o specjalizacji trenera bramkarzy. Sam przez osiem lat ,,broniłem” w Chemiku Police. Skończyło się jednak na Wydziale Matematyczno-Fizycznym Uniwersytetu Szczecińskiego. Tylko, że nie tak do końca… Zamiast finalizować studia, podjąłem pracę zawodową w radiu. Dziś mówię o sobie ,,niedoszły magister matematyki”.
Dziękuję za rozmowę.
Ostatnia aktualizacja:


Komentarze
Adam Wosik gościem cyklu wywiadów pt. ,,Granatowo-Bordowi” — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>